Cześć! Dziś chciałabym napisać Wam o dwóch "mazidłach" do ust,które niestety zawiodły mnie tym samym.
Pierwszy balsam jest to
BEE NATURAL o zapachu
POMEGRANATE, czyli owocu granatu. Kupiłam go w drogerii DM w Niemczech. Balsam ma dosyć zbitą konsystencję, która pod wpływem ciepła ust gładko sunie po ustach. Mazidło pięknie nawilża usta i nadaje się do stosowania na noc. Posiada intensywny zapach, który po jakimś czasie zaczyna być męczący. Produkt zawiódł mnie niestety smakiem, więc muszę zawsze uważać, aby nie oblizywać ust. Po nim właśnie szczypie mnie gardło i jest to bardzo nieprzyjemne :(. Jeśli miałabym okazję jeszcze kupić ten balsam, to na pewno wybrałabym inną wersję zapachową.
A oto skład produktu:
Cera Alba, Cocos Nucifera Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Aroma, Lanolin, Tocopherol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Punica Granatum Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Cinnamal, Limonene, Linalool.
Drugi produkt jest firmy
ROSAL w wersji
MILK & HONEY. Zacznijmy od tego, że kupiłam go w drogerii DM w Chorwacji.
Balsam ma średnio przyjemny zapach, który jest tak na prawdę jest bardzo lekko odczuwalny. Konsystencja jest lekka. Właściwości nawilżające są nikłe, ale na co dzień się nadaje. Mazidło raczej nie nawilży mocno suchych ust. Oczywiście tak jak w poprzednim produkcie najgorszy jest smak, po nałożeniu produktu w gardle jest nieprzyjemne uczucie pieczenia i swędzenia. Balsamu nie kupię ponownie.
Składu niestety nigdzie w internecie nie znalazłam, a opakowanie już daawno temu wyrzuciłam :(.
PS. Wesołych Walentynek!
Buziaki
Minty ;)