PS. Dużo zdjęć :D.
A oto i moja "kolekcja".
Więc zacznijmy od początku. Pierwszym produktem jest EOS w wersji Strawberry Sorbet, czyli po prostu zapach truskawki.
Zapach jest całkiem delikatny i lekko "kwaśny". Podoba mi się :).
Konsystencja jest dosyć zbita, ale gładko sunie po ustach.
Działanie nie wywarło na mnie dużego wrażenia, ale może to dlatego, że nie mam wymagających ani suchych ust.
Podsumowanie: jest to po prostu ECO balsam, który wyróżnia się swoim opakowaniem. Nawilża całkiem dobrze, możliwe, że wygładzi i złagodzi suche i spierzchnięte wargi.
Skład: Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Beeswax/Cera Alba (Cire D'abeille)*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Natural Flavor (Aroma), Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Stevia Rebaudiana Leaf/Stem Extract*, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Fragaria Vesca (Strawberry) Fruit Extract*, Limonene**, Linalool**
Drugim produktem ze zdjęcia jest mazidło z Biedronki. Jest ono wzorowanie na EOS'ie.Ja akurat posiadam wersję Zielone Jabłko, jest to jeden wariant z siedmiu: kokos, czekolada, truskawka, malina, banan, zielone jabłko, a ostatnim zapachem jest czarna porzeczka lub jagoda, akurat teraz nie pamiętam. Przejdźmy więc do konkretów.
Zapach kojarzy mi się z bananem ;D. Wiadomo, że balsam nie pachnie prawdziwym jabłkiem z sadu, ale mi się podoba :).
Konsystencja jest lekka i bardzo ją lubię.
Działanie, niestety nie mogę go jeszcze dokładnie, gdyż balsam mam dopiero kilka dni i niewiele razy go użyłam. Myślę jednak, że nie będzie taki zły tym bardziej, że jak już wspomniałam nie mam wymagających ust.
Podsumowanie: chciałabym wypróbować jeszcze jakieś wersje zapachowe, ale niestety gdy poszłam do Biedronki zostały tylko dwa zapachy: banan i jabłko.
Skład: Paraffinum liquidum, Ethylhexyl palmitate, Polybutene, Ozokerite, Caprylic/Capric triglyceride, Cera alba, Synthetuc wax, Phenoxyethanol, propylparaben, Methylparaben, Ethylparaben, Tocopheryl acetate, Parfum, CI 77891, Linalool, Amyl cinnamal, Hydroxycitronellal, Eugenol.
Tym razem pora na produkt, który pojawił już się na moim blogu. Jest to ROSAL w wersji MIÓD & MLEKO. Do recenzji odsyłam TUTAJ.
Ostatnim już dziś produktem jest chyba już wszystkim dobrze znany CARMEX w tubce w wersji miętowej. Jest on dostępny chyba we wszystkich drogeriach m. in. w: Hebe, Rossmannie i Naturze. Kosztuje on tam około 10zł.
Zapach, balsam pachnie jak miętowe gumy do życia, zapach mi się baardzo podoba i jest on idealny na lato :).
Konsystencja jest lekka i również bardzo przyjemna.
Działanie jest naprawdę fajne. Mazidło ślicznie nawilża i wygładza wargi. Ma on trochę przeciwniczek, gdyż niektórym po dłuższym stosowaniu przesusza skórę. U mnie na szczęście tak się nie stało.
Podsumowanie: Produkt dosyć mocno mrowi w usta i je odświeża, więc jak już napisałam świetnie nadaje się na lato.
Skład: Petrolatum, Lanolin, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Cetyl Esters, Theobroma Cacao Seed Butter, Paraffinum Liquidum, Cera Alba, Benzophenone-3, Mentha Piperita Oil, Camphor, Salicylic Acid, Menthol, Limonene, and Linalool.
Buziaki
Minty :)
Ooo Eos :) Planuję zakupić, lubię te zapachy balsamów do ust, to jest w nich najlepsze :D
OdpowiedzUsuńZajrzyj do mnie jeśli chcesz. :)
http://maly-swiat-kolorowki.blogspot.com/